Wstałam rano jak zawsze tylko że dzisiaj był inny dzień...
Dzisiaj były moje urodzinki!!!
Może i nikogo specjalnego nie zapraszałam ale i tak był to ważny dla mnie dzień jak pisałam w tamtym opowiadanku "Ona miała 18 lat w tym roku a ja 16. " to ta liczba 16 była w przybliżeniu. Dzisiaj jest 18 lipca. Ale zaraz coś tu nie halo... Nikt mi nie składa życzeń nie daje prezentu wszyscy chodzą smutni. Ale no halo dziś moje urodzinki!?
-Mamo, co się stało?- spytałam wreszcie
-Nie możemy znaleźć Madoxa nie ma go nigdzie...
-Ale jak to?
-Spokojnie znajdzie się...-odparł spokojny i odszedł. Ja zdenerwowana i smutna że to akurat w moje urodziny on zniknął poszłam na śniadanie. Zjadłam na śniadanie płatki z mlekiem i poszłam się przebrać. Ubrałam luźne dżinsy z dziurami podwinięte na dole, luźną białą koszulkę i ruszyłam w poszukiwaniu mojego pieska. Po drodze wypytywałam ludzi czy nie widzieli przypadkiem takiego zwierzaka, lecz nikt go nie widział tak jakby się rozpłynął w powietrzu. Szłam już zrezygnowana. Spotkałam wtedy ją. Dziewczynę o krótkich białych włosach zawsze mi się takie podobały ubrana w białą sukienkę i białe baletki na ręce miała zawieszoną torebkę - brązową. Szła w moją strunę. Jest to Mila o której wam już mówiłam.:
-Cześć kochana!- odparła
-Hejooo!-odparłam po czym się przytuliłyśmy.
-Co tam porabiasz?
-Szukam Madoxa gdzieś znikną. Nie widziałaś go przypadkiem.
-Przykro mi ale go nie widziałam. Może ci pomogę?
-Ale jak?
-No nie wiem może przygotujemy ulotki?
-Super!
-No to chodź do ciebie to zrobimy- Ruszyłyśmy w stronę domu, przygotowałyśmy ulotki i ruszyłyśmy je powywieszać. Świetnie się przy tym bawiliśmy ok. godziny 13:30 skończyłyśmy wtedy nagle zobaczyłam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejooo!!
Oto drugie opowiadanko przepraszam że takie krótkie,ale burza idzie...
Jak myślicie co tella zobaczyła?
Co stało się z Madoxem?
Mam nadzieje że się podobało!!!
Licze na komentarze
Pozdrawiam
ToJa
środa, 13 lipca 2016
czwartek, 7 lipca 2016
1.1 Mój zwykły dzień...
1.1
-Madox chodź do mnie!!!- krzyknęłam a no właśnie Madox to mój najlepszy przyjaciel-pies.Raczej nie lobię towarzystwa ludzi, którzy chodzą do mnie do klasy wyjątkiem jest Mila. Mila-Milena ale każdy tak do niej mówi nie wiem dlaczego... Dołączyłam do tej klasy rok temu bo z rodzicami przeprowadziłam się do Wrocławia. Mam siostrę - jesteśmy przeciwieństwami ja ta spokojna, opanowana lubię zwierzęta... A ona wybuchowa zabawna nie przepada za zwierzętami oczywiście wyjątkiem jest mój pies Madox, każdy go lubi. Ale wracajmy do rzeczywistości...
-Daj łapę! Dobry pies!- Madox zaszczekał i pomerdał swoim ogonkiem.
-Tella chodź do domu bo zimno się robi- zawołała mama z domu.
-Ciepło mi jest
-Bez marudzenia
-No dobrze już idę- po czym weszłam do domu.Zawsze w tej chwili przypomina mi się kawał o Jasiu:
"-Jasiu chodź do domu!
-A co głodny jestem ?
-Nie spać ci się chce."
Ogólnie lubię kawały a szczególnie te, w których nie trzeba dużo myśleć by zrozumieć. Gdy już w duchu pośmiałam się z kawału który sobie opowiedziałam podążyłam do swojego pokoju. Był koloru pastelowego różu uwielbiam ten kolor. Lecz zanim weszłam do swojego pokoju zajrzałam do pokoju siostry.
-Hejoo!! Co tam?-odparłam
-Spoko, a tam?- często urządzałyśmy sobie takie bezsensowne gadaniny.
-A dobrze, dobrze-odparłam i obydwie się zaśmiałyśmy -Wychodzisz gdzieś dzisiaj ? Widze że nowa sterta ubrań pod szafą...- nie zdążyłam dokończyć swojej docinki
-O...- i rzuciła we mnie swoją białą poduszką, a ja odwdzięczyłam się tym samym. Nasza "wojna" nie trwała długo, bo po chwili zadzwonił telefon Ingi.
-A widzisz siostra plany się zmieniły- odparła po chwili- zostaje dzisiaj z tobą w domu. Przynajmniej nie będziesz siedzieć sama...
-Zawsze jest ze mną Madox...
-Oj no dobrze to co dzisiaj będziemy robić?
-No nie wiem... Może film?
-A jaki?
-Ty wybierzesz twoja kolej...
-A twoja na przekąski tylko bez warzyw i owoców samych poproszę- obydwie się zaśmiałyśmy po mimo żę różniły nas 2 lata różnicy to świetnie się dogadywałyśmy. Ona miała 18 lat w tym roku a ja 16.
-No dziewczynki idziecie na te kolacje?- denerwowała się mama na dole- wiecie przecież że na 19:30 mamy z tatą do pracy...
-Idziemy, idziemy -odparłyśmy zgodnie.
Podczas kolacji mała pogawędka jak tam minął nam dzień i to w sumie na tyle. Po kolacji miałyśmy ok. 40 min. by obejść po przekąski i po film bo później rodzice odjeżdżali. Później obejrzeliśmy wybrany film, zjadłyśmy przekąski (tak wiemy że o takiej godzinie to niezdrowo) poszłam się umyć i spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejooo!!!
Oto pierwsze opowiadanko mam nadzieje że się podobało bo bardzo się starałam. To było jakby takie przedstawienie postaci, każdego serdecznie zapraszam na tego bloga i na poprzedniego:
olawysockapip.blogspot.com
Proszę o komentarze nawet takie króciutkie
Pozdrawiam
ToJa
PS. Nadrobiłam już chyba wszystkie blogi przepraszam za braki komentarzy ale przy kolejnych opowiadankach postaram się je wstawić...
niedziela, 19 czerwca 2016
Hejooo!!
Witam na kolejnym moim blogu.( Tamten olawysockapip.blogspot.com )
Opowiadania dodam dopiero po 6 lipcu i przedstawienie postaci ( najprawdopodobniej)
Pozdrawiam
ToJa
Opowiadania dodam dopiero po 6 lipcu i przedstawienie postaci ( najprawdopodobniej)
Pozdrawiam
ToJa
Subskrybuj:
Posty (Atom)