czwartek, 7 lipca 2016

1.1 Mój zwykły dzień...

1.1
-Madox chodź do mnie!!!- krzyknęłam a no właśnie Madox to mój najlepszy przyjaciel-pies.Raczej nie lobię towarzystwa ludzi, którzy chodzą do mnie do klasy wyjątkiem jest Mila. Mila-Milena ale każdy tak do niej mówi nie wiem dlaczego... Dołączyłam do tej klasy rok temu bo z rodzicami przeprowadziłam się do Wrocławia. Mam siostrę - jesteśmy przeciwieństwami ja ta spokojna, opanowana lubię zwierzęta... A ona wybuchowa zabawna nie przepada za zwierzętami  oczywiście wyjątkiem jest mój pies Madox, każdy go lubi. Ale wracajmy do rzeczywistości...
-Daj łapę! Dobry pies!- Madox zaszczekał i pomerdał swoim ogonkiem. 
-Tella chodź do domu bo zimno się robi- zawołała mama z domu.
-Ciepło mi jest
-Bez marudzenia
-No dobrze już idę- po czym  weszłam do domu.Zawsze w tej chwili przypomina mi się kawał o Jasiu:
"-Jasiu chodź do domu!
-A co głodny jestem ?
-Nie spać ci się chce."
Ogólnie lubię kawały a szczególnie te, w których nie trzeba dużo myśleć by zrozumieć. Gdy już w duchu pośmiałam się z kawału który sobie opowiedziałam podążyłam do swojego pokoju. Był koloru pastelowego różu uwielbiam ten kolor. Lecz zanim weszłam do swojego pokoju zajrzałam do pokoju siostry.
-Hejoo!! Co tam?-odparłam
-Spoko, a tam?- często urządzałyśmy sobie takie bezsensowne gadaniny.
-A dobrze, dobrze-odparłam i obydwie się zaśmiałyśmy -Wychodzisz gdzieś dzisiaj ? Widze że nowa sterta ubrań pod szafą...- nie zdążyłam dokończyć swojej docinki
-O...- i rzuciła we mnie swoją białą poduszką, a ja odwdzięczyłam się tym samym. Nasza "wojna" nie trwała długo, bo po chwili zadzwonił telefon Ingi.
-A widzisz siostra plany się zmieniły- odparła po chwili- zostaje dzisiaj z tobą w domu. Przynajmniej nie będziesz siedzieć sama...
-Zawsze jest ze mną Madox...
-Oj no dobrze to co dzisiaj będziemy robić?
-No nie wiem... Może film?
-A jaki?
-Ty wybierzesz twoja kolej...
-A twoja na przekąski tylko bez warzyw i owoców samych poproszę- obydwie się zaśmiałyśmy po mimo żę różniły nas 2 lata różnicy to świetnie się dogadywałyśmy. Ona miała 18 lat w tym roku a ja 16.
-No dziewczynki idziecie na te kolacje?- denerwowała się mama na dole- wiecie przecież że na 19:30 mamy z tatą do pracy...
-Idziemy, idziemy -odparłyśmy zgodnie.
Podczas kolacji mała pogawędka jak tam minął nam dzień i to w sumie na tyle. Po kolacji miałyśmy ok. 40 min. by obejść po przekąski i po film bo później rodzice odjeżdżali. Później obejrzeliśmy wybrany film, zjadłyśmy przekąski (tak wiemy że o takiej godzinie to niezdrowo) poszłam się umyć i spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejooo!!!
Oto pierwsze opowiadanko mam nadzieje że się podobało bo bardzo się starałam. To było jakby takie przedstawienie postaci, każdego serdecznie zapraszam na tego bloga i na poprzedniego:
olawysockapip.blogspot.com
Proszę o komentarze nawet takie króciutkie
Pozdrawiam 
ToJa
PS. Nadrobiłam już chyba wszystkie blogi przepraszam za braki komentarzy ale przy kolejnych opowiadankach postaram się je wstawić...
 

4 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie ;)
    Bardzo podoba mi się rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ciekawie się zaczyna będę częstym gościem
    Czekam na next
    Pozdrawiam i życzę weny Ela

    OdpowiedzUsuń